Z cyklu „Swego nie znacie” będzie odcinek o makaronie. Ostatnio było o pizzy, pewnie niedługo znowu będzie i czemu nie, jedzenie to wdzięczny temat. Dziś makaron. Przeniesiemy się daleko na południe, do Włoch i słonecznego Neapolu. Choć nie tylko. Wszystko jak zwykle zaczyna się od poszukiwania nowych smaków i nowych potraw. Zdarza się to co jakiś czas. Słyszę: tyle książek masz, ugotuj coś nowego, bla bla. Czasem gotuję, czasem mam czas. Tym razem nie spojrzałem na półkę, zajrzałem do internetu, sprawdziłem, co tam mają do zaproponowania słynni szefowie, coś fajnego, autentycznego. Trafiłem na ragu alla Genovese, zwane też czasami po prostu pasta alla Genovese, ale jak tak nigdy nie mówię, bo pasta jest do butów albo do podłogi. Ewentualnie do zębów. Ragu alla Genovese to klasyczny, bardzo stary przepis, który wpisuje się w kategorię tak zwanej kuchni prekolumbijskiej. Ciekawe to określenie, wcześniej mi nie znane, opisuje kategorię potraw, które gotowano dawno, dawno temu, przed odkr...
Na początku września nie będzie nic o wojnie. Nie będzie też nic o szkole. Nawet nie powinno. To niesprawiedliwe pisać zawsze to samo. I nudne. Naprawdę, nie ma nic innego? Że jak biedny, głupi rodzic, to już o niczym nie będzie gęgał, tylko o dzieciach? Tacy są najgorsi. A o wojnie trąbią wszyscy dookoła, słuchać hadko. Pogadajmy więc o basenach. Czas tym bardziej właściwy, bo w Serbii baseny odkryte otwierają pierwszego czerwca, a zatwierają właśnie na początku września. Mamy basen niedaleko, cztery przystanki autobusem w kierunku Banjica. Basen jest częścią większego kompleksu sportowego Voždovac, gdzie jest siłownia, boiska, korty i kryte hale sportowe. Duży teren z dużym parkingiem, dość niebezpiecznym, bo Serbowie jeżdżą po nim z dużymi prędkościami, zazwyczaj patrząc w telefon. Może dlatego, że jest tam też ośrodek nauki jazdy. Basen jest na samym końcu parkingu; trzeba przejść przez rzędy samochodów, przebić się przez walające się wszędzie śmieci, często rozbite szkło. Upał za...